Powódź a plany przestrzennego zagospodarowania.

Zostaw komentarz

Oczywiście na temat powodzi już zostało powiedziane sporo a z pewnością czeka nas jeszcze jedna powódź- tym razem słowna, różnych argumentów i stanowisk na temat powodów kataklizmu przetaczającego się przez nasz kraj.

Z moich obserwacji wynikają dwa główne aspekty takiej a nie innej sytuacji.

Pierwszy i w sumie od nas niezależny- to zmieniający się klimat. Tak zwane anomalia klimatyczne, choć tak naprawdę zmiany klimatyczne są raczej stałą normą, do tego tak samo starą jak wiek naszej planety.

Więc zamiast zadziwiać, zacznijmy się na nie przygotowywać, co spowoduje zmniejszanie ewentualnych strat.

Drugim powodem jest właśnie brak wspominanych powyżej przygotowań a więc głównie planów przestrzennego zagospodarowania- co skutkuje brakiem strategii rozwoju wielu miejscowości i terenów.

Przez ów zaniedbanie m.in. powstają budynki na terenach zalewowych, niemalże w korytach rzek, bardzo często w naturalnych rozlewiskach czy na zboczach podmywanych przez wody (także te opadowe) co z kolei rodzi tragiczne w skutkach konsekwencje.

Brak planów to także wiele zupełnie zbytecznych kosztów podczas uzbrajania terenów budowlanych (kanalizacja, wodociągi, prąd) lub doprowadzenia szlaków komunikacyjnych.

Wreszcie brak strategii rozwoju przestrzennego to osłabienie oferty lokalnego samorządu adresowanej do potencjalnych inwestorów.

Jednym słowem nie stać nas na brak planów przestrzennego zagospodarowania !

I tylko szkoda, że dopiero takie kataklizmy jak ostatni obnażają owe  braki, które w dobrze prosperujących samorządach powinny być już dawno standardem…

 

Do zobaczenia za ok 3 tygodnie 😉

.



Jeden komentarz do “Powódź a plany przestrzennego zagospodarowania.”

  1. Piotr Sokół

    Właśnie wpisuje się Pan w powódź słów, dlaczego zatem nie ma Pan racji? Udaje Pan, że stoi z boku zajmując obiektywne stanowisko. W rzeczywistości, natomiast, próbuje Pan usprawiedliwiać na dwa sposoby wielce czcigodnego premiera, jego beznadziejny rząd (jak każdy poprzedni zresztą) i jego beznadziejnego kandydata na kartofla. Uważam tak ponieważ:
    1. Myli Pan pojęcia. Zmiany i anomalie klimatyczne to nie to samo. Banałem jest stwierdzenie, że w przeszłości klimat się zmieniał. Nie udowadnia to jednak, że w ciągu ostatnich dwustu lat klimat się faktycznie zmienił! Zapewne wie Pan, że Sanok leży w strefie klimatu umiarkowanego, czy w ostatnich dwustu latach byliśmy może choć przez rok w strefie klimatu okołobiegunowego lub podzwrotnikowego ( z charakterystycznymi dla tych klimatów temperaturami, opadami i wiatrami)? Oczywiście, że nie! Żadnych zmian klimatu nie było!
    Anomalii także się nie rejestruje. Co najwyżej pojawiają się rzadkie zjawiska takie jak trąby powietrzne lub powodzie. Anomalią byłoby obserwowane przez tydzień ochłodzenie całodobowe w okresie lipiec/sierpień. Ale całodobowe temperatury dodatnie utrzymujące się zimą przez tydzień lub dwa nie są u nas żadną anomalią a jedynie zjawiskiem rzadkim!
    Zmiany klimatu powodowane przez człowieka to wciąż bardzo śmiała hipoteza. O niej to ostatnio najwięcej się mówi. Należy pamiętać, że nawet obserwacje czynione przez badaczy tematu zostały podważone. Kokosy zbijają jedynie handlarze CO2. Ale i ich profity zapewne niedługo się skończą.
    2. Jest Pan oczywiście wrogiem wolności osobistej. Uważa Pan, że ludzie nie mogą osiedlać się na swoim gruncie i robić tam tego co nie szkodzi innym! Widzę, że traktuje Pan ludzi jak bydło, któremu należy zabraniać budowy domu w miejscu, którego się jest właścicielem. Z punktu widzenia rządu jest to wygodne ponieważ poziom władzy od tego rośnie. A przy okazji powstaje dzięki użyciu propagandy wrażenie szczerej troski o obywateli. Faktycznie jest inaczej! Proszę sobie przypomnieć, że właścicielem gruntów pod wodami płynącymi jest zgodnie z prawem skarb państwa. Co więcej, skarb nie może tych gruntów sprzedać. Urządzenia hydrotechniczne (np wały) nie chronią nas przed niczym innym jak tylko przed działaniem czynników, do których niepodważalne prawo przypisało sobie państwo.
    Gdyby Panu na głowę spadł sopel lodu (inna postać wody, gdyby Pan nie wiedział) z dachu mojego budynku, zapewne zażądałby Pan, abym nie tylko zrobił z tym zagrożeniem porządek na mój koszt, ale oprócz tego zażądałby Pan odszkodowania i jakiejś nawiązki.
    Pan i pana ukochany rząd jesteście bezgranicznie bezczelni wmawiając ludziom, że są sobie sami winni. W moim przykładzie brzmiałoby to tak: sam sobie jesteś winien, że trafił cię w głowę sopel lodu! Nie trzeba było iść po chodniku.
    Ten rząd, jak i każdy poprzedni, wykazał się typowym działaniem. Wyprzeć się własnej odpowiedzialności.

Zostaw komentarz


Ankieta

Czy uczestniczył(abyś/byś) w debacie kandydatów na urząd burmistrza Gminy i Miasta Zagórz

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...
Stacja Docelowa
Poprzednia strona www
Publikacja sfinansowana ze środków KWW Jednością Silni